close
Apple moja miłość

Apple moja miłość

13 listopada 2016Appleprzyjemność273Przeglądy
0udostępnień

W internetach najbardziej kojarzę się z osobnikiem, który 90% czasu spędza w knajpach lub przy zastawionym stole. Przewrotnie do pierwszego numeru Epicure Magazine postanowiłem opowiedzieć o mojej miłości do… przedmiotów. O przyjemności, jaką czuję obcując z maszynami noszącymi logo nadgryzionego jabłka. Chociaż nie… „maszyny” brzmią jakoś bezdusznie, a moje iUrządzenia są tak piękne i dają mi taką przyjemność z użytkowania, że duszę posiadać muszą!

11215719_1016716285045156_3091584991945139257_n 12592664_816161771827310_4089191349667595686_n 13043305_1116604031723047_8685976031441734170_n

Pierwszym moim iPhone’m był 3 GS 16 GB. Użytkowałem go dość krótko, ale dał mi przedsmak tego, co oferuje Apple swoim wyznawcom. Właśnie tak – wyznawcom. Zrozumiałem to, kiedy w moim domu zagościł pierwszy, kupiony okazyjnie MacBook (model Alu). Kiedy dotknąłem cudownie chłodnej, aluminiowej obudowy… Kiedy położyłem ręce na gładziku i zrozumiałem, że nie potrzebuję myszki… Kiedy moje palce zaczęły stukać w klawisze najlepszej na świecie klawiatury… Kiedy po miesiącu pracy z zaskoczeniem uzmysłowiłem sobie, że ani razu nie zawiesił mi się system, a każde podpięte do Maka urządzenie po prostu działa… Stałem się MacWyznawcą. I wiedziałem, że zakup kolejnych iUrządzeń jest tylko kwestią czasu.

Zanim jednak wszedłem w posiadanie iPada i kolejnego iPhone’a, dostałem MacBooka Air. To był szok! Nie można przecież robić tak cienkich komputerów! I takich pięknych! Minęły ponad 3 lata, a ja nadal nie czuję potrzeby zmiany sprzętu na nowszy. Nadal odczuwam cholerną przyjemność siadając przed 13” ekranem, który mimo braku Retiny spełnia w 100% wszystkie moje oczekiwania. Nie najnowsze, ba – przestarzałe bebechy? Nie w tym przypadku! Sprzężenie sprzętu i systemu jest tak doskonałe, że naprawdę nie odczuwam żadnego dyskomfortu podczas pracy. Nie wyobrażam sobie teraz przejścia na inny system. OSX to system, który sprawia, że praca jest przyjemnością. Podobnie z iOS.

Na iPadzie przeglądam media społecznościowe, czytam książki i prasę, czasami odpowiadam na mejle. iPad Air 2 jest cieniutki, leciutki, doskonały. Czytam rano artykuły z aplikacji Clou trzymając go w jednej ręce, a w drugiej kubek z kawą. Ostatnio zastanawiam się nad uczynieniem z niego minikomputera dokupując klawiaturę Bridge Air, która nie tylko ma klawisze jak MacBook, ale też i piękny wygląd.

iPhone. Aktualnie posiadam iPhone’a 6 s Plus. Ten telefon coraz częściej zastępuje mi kilka urządzeń. Odkąd go mam, właściwie przestałem wozić ze sobą aparaty, bo zdjęcia, jakie nim robię wystarczają na potrzeby bloga i naprawdę mają jakość fotek robionych niezłą cyfrówką. Oczywiście nie roszczę sobie prawa do bycia ekspertem, ale fakt, że zdjęcia robione iPhone’ami zdobywają coraz częściej międzynarodowe nagrody na konkursach fotograficznych także o czymś świadczy. iPhone zastępuje mi tablet, bo 5,5” ekran jest wystarczająco duży i wyraźny, by na nim czytać. Wysyłam z niego maile, obsługuję fan pages i często jest jedynym komputerem, jaki mam przy sobie. No i jest oczywiście piękny. A to dodatkowo podnosi przyjemność jego użytkowania.

Czasami łapię się na tym, że układam obok siebie MacBooka, iPada i iPhone’a i po prostu na nie patrzę. Oczywiście wszystkie urządzenia są w jednakowym kolorze – Silver. Czy to już fetyszyzm? Nie wiem. Wiem natomiast, że kiedy muszę któregoś z tych urządzeń użyć do pracy – robię to z najwyższą przyjemnością. I nic nie wskazuje na to, że cokolwiek się zmieni.

Żorż Ponimirski

Kreteńska kuchnia – czyli feta, oliwki i morskie przysmaki.

6 magicznych miejsc na weekend w Polsce wg TasteAway

Dodaj komentarz