close
Budapeszt od kuchni, czyli mangalica, mięsne specjały i tort Dobosza

Budapeszt od kuchni, czyli mangalica, mięsne specjały i tort Dobosza

0udostępnień

W tym roku podczas wakacji udało nam się wybrać do Budapesztu. Stolica kraju naszych bratanków kusiła mnie od dawna, żałowałem strasznie, że do tej pory nie udało mi się jej odwiedzić. Dawno temu zarezerwowałem nocleg i po kilkugodzinnej podróży autokarem postawiliśmy stopy na węgierskiej ziemi. W tym tekście wymienię kilka lokali które najbardziej przypadły nam do gustu. Wszystkich znalezionych przeze mnie lokali odwiedzić się nie udało, niestety w kilku przypadkach miejsca były zamknięte na głucho bez podania przyczyny. Mimo kilku takich problemów udało nam się trafić również parę perełek.

Butter Brothers

Niewielka piekarnio-kawiarnia zlokalizowana w okolicy Głównej Hali Targowej oraz całkiem niedaleko naszego noclegu. Nowoczesny, surowy wystrój, dosłownie kilka stolików, niemal zawsze zajętych i długa odkryta lada z przygotowywanymi na miejscu wypiekami słodkimi i wytrawnymi, do tego kanapki z różnymi dodatkami i doskonała kawa. Czegóż chcieć więcej? To był pierwszy i ostatni lokal śniadaniowy który odwiedziliśmy podczas naszego wyjazdu. Byliśmy tam przez trzy dni a w ostatni dzień wróciliśmy jeszcze po przekąski na podróż. Choć ostatnio powoli zaczyna się to w naszym kraju zmieniać, to wciąż niewiele jest w kawiarniach opcji dla osób które zamiast słodkości mają ochotę na śniadanie, do kawy, zjeść coś wytrawnego. W Butter Brothers około 30 procent wypieków stanowiły różnego rodzaju przekąski niesłodkie, w ciasto francuskie zawijane były pomidory z bazylią, węgierskie salami i ser żółty, albo ser żółty i ostra węgierska papryczka. Nie chciałbym jednak zapomnieć o słodkościach. Panowie właściciele oraz wsparcie w kuchni, które dbało żeby klientom nigdy niczego nie brakowało, w przygotowywane na miejscu ciasto francuskie pakowali różnego rodzaju owoce, nadzienia czekoladowe czy jeden z naszych faworytów czyli doskonały biały ser. Nazwa przybytku była jak najbardziej na miejscu, bo zarówno z ciepłych przekąsek masło potrafiło cieknąć po palcach, ale też bułeczki maślane wypiekane na miejscu będące podstawą kanapek idealnie do nazwy pasowały. Moje ulubione kanapki zawierały węgierskie salami i żółty ser oraz sałatę i pomidora. Doskonałej jakości składniki w miękkim i delikatnym w smaku pieczywie komponowały się wprost idealnie. No i na koniec kawa. Nie jestem wielkim kawoszem ale taką kawę mógłbym pić codziennie. Była ona po prostu idealnym dopełnieniem doskonałego śniadania. Jeśli kiedyś w porze śniadaniowej znajdziecie się w okolicy, zamiast szukać czegoś do zjedzenia na ciepło w Głównej Hali Targowej, udajcie się do Butter Brothers i cieszcie się świeżymi wypiekami w rozsądnych cenach. Polecam.

Street Food Karavan – Mangalica & Tarsai

Street Food Karavan to zlokalizowana na Pesztańskim brzegu Dunaju przestrzeń, na której stoi kilkanaście food trucków i budek z jedzeniem. Musieliśmy się tam wybrać nie tylko dlatego, że uwielbiamy street food, ale przede wszystkim dlatego, że pośród wystawców znalazłem coś co nie pozwalało mi spać na długo przed wyjazdem. Na stoisku Mangalica & Tarsai można spróbować pulled porka z mangalicy. Mangalica to znana i ceniona węgierska rasa świń, które oprócz tego, że wyglądają przeuroczo, to smakują po prostu genialnie. Pulled Pork z takiego mięsa wydawał mi się strzałem w dziesiątkę. Któregoś dnia pomiędzy jednym a drugim węgierskim kraftowym piwem znaleźliśmy się na Karavanie. Obeszliśmy cały teren, ale ja od początku wiedziałem na co mam ochotę. Kilka minut po zamówieniu pulled porka i hot doga z kiełbaską z mangalicy otrzymaliśmy zamówienie w dłonie. Płaska bułka pszenna szczelnie wypełniona mięsnym nadzieniem składającym się z mięsa, cebuli i węgierskiej słodkiej papryki prezentowała się przepięknie. Po spróbowaniu stwierdzam, że ta kanapka może być jednym z powodów, dla których kiedyś wrócę do Budapesztu. Soczysta, miękka, rozpływająca się w ustach wieprzowina uzupełniona delikatną słodkością cebuli i charakterystycznym smakiem węgierskiej papryki. Do tego podpieczona bułka która trzyma wszystko w ryzach od pierwszego do ostatniego gryza. Kanapka idealna. Hot Dog prezentował się wcale nie gorzej. Spróbowałem go również i muszę przyznać, że był to jeden z najlepszych hot dogów jakie jadłem. Miejsce którego podczas pobytu w węgierskiej stolicy po prostu ominąć nie możecie.

Belvarosi Disznotoros

Mięsna świątynia ukryta w jednej z mniejszych uliczek Budapesztu, miejsce gdzie króluje smażenina, grillowane mięso i węgierskie kiszonki. Patrząc na ladę ciężko jest się zdecydować na tylko jeden przysmak, dlatego wybraliśmy trzy rodzaje grillowanych kiełbasek. Pierwsza to typowa kaszanka, druga to coś w stylu wątrobianki na ciepło, a ostatnia to typowa węgierska wieprzowa kiełbasa z dużą ilością papryki. Do tego mała miseczka kiszonek i dwie osoby mają całkiem solidny lunch. Kaszanka miała niemal zupełnie gładką konsystencję i była doskonale przyprawiona. Kiełbaska węgierska w której wyraźny mięsny smak rywalizował z intensywną paprykową nutą również była doskonała. Odkryciem dla mnie była wątrobianka. Niemal zupełnie gładka konsystencja, smak kojarzący się z najlepszą pasztetową, ale podaną na ciepło. Ciężko mi opisać to słowami, tego trzeba spróbować. Podejrzewam, że jest to jedna z rzeczy którą można albo kochać albo nienawidzić. Mały talerzyk z jabłkowymi paprykami o różnym stopniu ostrości idealnie się tutaj komponował i oczyszczał kubki smakowe przed kolejnymi kęsami idealnie zgrillowanych kiełbasek. Warto wspomnieć, że w lokalu nie ma miejsc siedzących, a jemy przy półkach przy ścianach, nie wpływa to w żaden sposób na moją pozytywną ocenę, trzeba się jednak przygotować, że to bardziej jadłodajnia, a nie restauracja z obsługą kelnerską.

Ruszwurm

Miejsce legenda, podobno najstarsza cukiernia w Budapeszcie. Słyszałem, że cesarzowa Sisi uwielbiała słodkości przygotowywane w tym miejscu do tego stopnia, że dowożono je dla niej powozem do Wiednia, kiedy akurat cesarzowa nie przebywała w Budapeszcie lub w jego okolicach. Stwierdziłem, że będzie to dobre miejsce aby spróbować jednego z klasycznych węgierskich deserów czyli tortu Dobosza. Ciasto biszkoptowe przekładane kremem kakaowym i filiżanka espresso wydawały się idealną opcją na przystanek po zwiedzaniu Muzeum Historii Budapesztu. Moja towarzyszka zamówiła tort z lekkim kremem truskawkowym. Wprawdzie sposób podania z wierzchnią warstwą karmelu lezącą na kawałku tortu wydał mi się lekko niechlujny to jednak smak deseru wszystko mi zrekompensował, puszysty biszkopt i intensywnie kakaowy krem. Warto spróbować. Drugiego ciasta nie spróbowałem, ale podobno również było bardzo smaczne, nie bardzo słodkie i intensywnie owocowe. Do tego całkiem smaczna kawa i widok z ogródka na Kościół św. Macieja w gratisie. Ruszwurm to dobre miejsce na chwilę przerwy podczas zwiedzania Wzgórza Zamkowego.

Legfelsőbb Beeróság

I na koniec taka perełka, jedno z kilku miejsc które mieliśmy odwiedzić w poszukiwaniu węgierskiego rzemieślniczego piwa. Po pierwszej wizycie wiedzieliśmy już, że inne miejsce nie jest nam potrzebne. Kilkanaście kranów z piwem i dużo więcej butelek w lodówkach, do tego sympatyczna, kompetentna i bez problemu porozumiewająca się w języku Shakespeare’a obsługa. Jeśli będziecie w okolicy Street Food Kawavan to zajrzyjcie tam na jedno bądź kilka węgierskich piw, nie będziecie żałować.

 

I na koniec kilka moich uwag i przestróg. Zabytki Budapesztu wymieniane w przewodnikach w większości są przepiękne i naprawdę warte zobaczenia. Parlament, Plac Bohaterów czy Bazylika św. Stefana robią kolosalne wrażenie. Zabytkowa linia metra też jest całkiem ciekawa. Muzeum Historii Budapesztu na wzgórzu zamkowym bym odradzał, wszystko z wyjątkiem kaplicy wykutej w skale jest średnio interesujące a samo muzeum wygląda jakby zostało stworzone najpóźniej w latach 80 ubiegłego wieku, brakuje mu nieco świeżości. Odradzam z całego serca Labiryntus który jest jednym z najgorszych doświadczeń w moim życiu, chodzenie przez 45 minut w całkowitych bądź częściowych ciemnościach i oglądanie poustawianych tu i tam manekinów w strojach udających te sprzed 200 lat z wodą kapiącą na głowę. A za te wszystkie niesamowite atrakcje przypominające wyjście do piwnicy po ziemniaki skasują Was na 2500HUF czyli cenę lunchu dla dwóch osób. Nie warto. W Budapeszcie jest też mnóstwo bezdomnych choć nie są oni specjalnie irytujący, mają swoje obozowiska na wielu stacjach metra i siły porządkowe nic sobie z tego nie robią. W sklepach i restauracjach raczej bez problemu porozumiecie się z obsługą po angielsku, rozmówki nie będą potrzebne.

Podsumowując, Budapeszt to miasto piękne, ale sprawiające wrażenie niedokończonego, wszędzie rozkładają się albo składają sceny, drewniane budki z pamiątkami, na wzgórzu zamkowym taksówki przepychają się przez tłumy turystów. A to, że bilety 72 godzinne nie mieszczą się do zwykłych kasowników przy wejściu na peron metra i są sprawdzane przez obsługę tuż przed automatami woła o pomstę do nieba.

Cieszę się, że odwiedziłem to miasto, ale teraz planuję już kolejną wizytę w Pradze.

Ceny:

Butter Brothers –  śniadanie dla dwóch osób około 2500HUF

Mangalica & Tarsai – Mangalica Pulled Pork – 1500HUF, Mangalica Hot Dog – 1000HUF

Belvarosi Disznotoros – 3 rodzaje kiełbasek z talerzykiem kiszonek – około 2000 HUF

Ruszwurm – dwa kawałki tortu i espresso – 1640 HUF

Butter Brothers – Lónyay utca 22
Strona na Facebooku: https://www.facebook.com/Butter-Brothers-1383017678583129/

Karavan Street Food Market – Kazinczy utca 18
Strona na Facebooku: https://www.facebook.com/streetfoodkaravan

Belvarosi Disznotoros – Károlyi Mihály utca 17
Strona na Facebooku: https://www.facebook.com/belvarosidisznotoros/

Ruszwurm – Szentháromság utca 7
Strona internetowa: http://www.ruszwurm.hu/

Legfelsőbb Beeróság – Dohány utca 20.
Strona na Facebooku:  https://www.facebook.com/lbeerosag/

Michał Turecki (Kraków): Pasjonat jedzenia, fan futbolu amerykańskiego, były sędzia futbolowy. Od czasu do czasu muszę zjeść kebaba i falafel. Szaleję za zupami, pastą jajeczną, śledziem, tatarem, plackami ziemniaczanymi i mięsem w każdej postaci. Uwielbiam odkrywać nowe miejsca, nie boję się zjeść w najgorzej wyglądających budach. Jestem otwarty na każdą kuchnię i każdą potrawę. Nie spocznę, póki nie znajdę kebaba idealnego..

Deseo Patisserie & Chockolatiere

Grr…a muzyka. Płyty recenzuje Irek „Grr” Grzybowski

Dodaj komentarz