close
Chcę, aby Polska zakochała się w burlesce!

Chcę, aby Polska zakochała się w burlesce!

12 lutego 2017Pin Up CandyWywiad513Przeglądy
0udostępnień

Epicure Magazine: Śledzę Twojego bloga od około 6 lat, ale z tego co wiem, wystartowałaś wcześniej? Zacznijmy więc może od krótkiej prezentacji. Kim jesteś i co robisz? 

Pin Up Candy: Jestem królową burleski.

Co to jest ta cała burleska? W internecie można znaleźć taką definicję: „Burleska – forma teatralna (…) W formie plebejska, nierzadko wulgarna. (…)” Patrząc na Twoje występy taka definicja wydaje się nieco krzywdząca.  Mało tu plebejskości czy wulgarności, a dużo wyrafinowania i zmysłowości. Więc… Jak to jest w końcu? Sztuka czy jarmarczne pokazy?

Współczesna burleska to nowa dziedzina sztuki, ani jarmarczna ani zbyt wysoka. Nazwa jest zaczerpnięta z dawnych czasów i koniecznie dziś wszyscy chcą ją do czegoś przypisać. Jako prekursorka mogę powiedzieć, że nie można oceniać tej nowej formy ekspresji. Wszystko rozgrywa się na poziomie emocji jakie ja przekazuję i jakie odbiera widz. Masz rację, burleska w moim wydaniu jest wyrafinowana i zmysłowa, dlatego tak chętnie widzowie przychodzą na moje pokazy. Burleska jest autonomiczną dziedziną sztuki i na pewno doczeka się niejednego opracowania.

Jak to się wszystko zaczęło? Skąd fascynacja burleską?

Zaczęło się od realizacji marzenia, od szukania swojej formy ekspresji i od kochania siebie. Zawsze powtarzam, że zaczęłam interesować się tą forma sztuki szukając dojrzałej kobiecości. Burleskowego ducha tchnęła we mnie muza, ta sama, która napędzała Botticellego do stworzenia arcydzieła Narodzin Wenus. Wtedy stwierdziłam, że nie stracę swojego życia w korporacji, bo … nie mogę tracić życia kiedy istnieje świat ruchu i tak przepięknej ekspresji. Tak narodziła się moja burleskowa Wenus…

Kiedy zapytamy osobę na ulicy o burleskę, większość pewnie nie będzie miała pojęcia o co pytamy. Kilka procent skojarzy Ditę Von Teese, kilka obejrzało film z Christiną Aguillerą. W Polsce to chyba nie jest popularna forma rozrywki? Ja akurat śledzę na Facebooku różne związane z tym tematem profile, ale wydaje mi się, że mimo wszystko to ciągle raczej egzotyka. Jak wg Ciebie postrzega się burleskę w Polsce? Czy ta forma sztuki ma szansę się przebić, czy pozostanie ciekawostką dla wtajemniczonych? 

Burleska zawsze będzie ciekawostką dla wtajemniczonych, a tych w Polsce jest coraz więcej. Mogę to stwierdzić po frekwencji na moich pokazach. Mój udział w programie Mam Talent promowałam pod hasłem „Chcę aby Polska zakochała się w burlesce”  i udało mi się zaszczepić tę miłość. Podróżuję po całej Polsce z występami dla różnych grup odbiorców, organizuję pokazy oraz festiwale. Co jest ciekawe, Polacy są bardzo otwarci na tak estetyczne pokazanie kobiecości, zawsze z pieprzykiem, na granicy, ale tego właśnie szuka świadome społeczeństwo. Zainteresowanie burleską jest coraz większe. Oczywiście nie zawsze tak było, mój sukces to lata pracy poświęconej sztuce i przede wszystkim ludzie, którzy są przy mnie i wspierają mnie w tym co robię.

Osiągnęłaś w tej branży bardzo dużo. To Ty zorganizowałaś pierwszy w Polsce pokaz burleski, pojawiasz się w mediach ogólnopolskich, jesteś półfinalistką „Mam Talent” no i najważniejsze – chyba jako pierwsza Polka pojawiłaś się na najważniejszych imprezach tego typu w Europie? Plus w tym roku Korona Królowej Klasycznej Burleski w Moskwie (gratulacje!). Rozumiem, że nie spoczywasz na laurach. Jakie masz plany na przyszłość? 

Właśnie pakuję walizki na kolejny festiwal. Tym razem podbijam Tel Aviv, gdzie burleska jest całkowitą nowością. Na przyszły rok planuję kolejną edycję Slavic Burlesque Festiwal, festiwalu, który promuje burleskę w państwach postkomunistycznych. Pin Up Candy będzie gościem na kilku nowych zagranicznych festiwalach, może w końcu odwiedzę Las Vegas! Korona Królowej burleski z Moskwy otwiera wiele dróg, nie tylko za granicą. Polska również potrzebuje śmiałego rozwoju sceny burleski, co na pewno nastąpi w tym i przyszłym roku.

Алексей Мазуркин

Co w Twojej pracy jest najtrudniejsze, a co sprawia Ci największą przyjemność?

Ciężko jest mówić o trudach czegoś co się kocha. Burleska nie jest tylko moją pracą, to moja pasja i „way of life”. Nie przeszkadzają mi nocne godziny pokazów, nie mam nic przeciwko życiu w trasie. Uwielbiam hotelowe śniadania i serwis sprzątający, który musi radzić sobie z brokatem, jaki po sobie zostawiam.

Czy na co dzień także jesteś Pin Up Girl? Ubierasz się, że tak to ujmę, normalnie, czy może wierna jesteś stylowi pin up? 

Pin-up to dla mnie strój normalny. W porównaniu z burleskowymi kreacjami sukienka w stylu lat pięćdziesiątych wydaje się skromnym wdziankiem. Nie wychodzę z domu bez czerwonej pomadki na ustach, a jeżdżąc starymi samochodami jestem wręcz zobowiązana do odpowiedniego ubrania. Nie oznacza to, że zawsze jestem ubrana w sukienki z halką, można wystylizować strój pin-up, który jest odpowiedni nawet do garażu. To jak wyglądam to wypadkowa wieloletnich zabaw ze stylem pin-up i vintage. Idąc ulicą widzę spojrzenia zainteresowanych kobiet, czasami podejdzie do mnie starszy pan i zaczyna obsypywać mnie komplementami. Wedy wiem, że warto przywiązywać uwagę do stroju.

Jak godzisz życie prywatne z zawodowym?

Moje życie prywatne jest całkowicie podporządkowane życiu zawodowemu. To była kwestia wyboru, ale wiem, że moja decyzja była słuszna. Nie jest łatwo zajmować się sztuką burleski, jeśli ktoś myśli, że bez problemu połączy normalną pracę z pokazami to może być w błędzie.

Myślę, że wielu facetów chciałoby, by ich wybranki miały w sobie coś z pin upki. Co możesz poradzić dziewczynom, które chciałyby pójść w Twoje ślady? Są jakieś „szkoły burleski”?

Myślę, że poszukiwania w tym stylu tylko dla zadowolenia męskich pragnień to nie dobra motywacja. Pin-up girl to pewne siebie kobiety, które wchodzą w ten styl dla siebie, nie dla kogoś. Myślę, że takie podejście powinno być motywacją w każdym działaniu. Jeśli natomiast jakaś pani chciałaby nauczyć się sztuki uwodzenia, zapraszam do siebie na indywidualne warsztaty. Na pewno pomogę…

Bardzo dziękuję za wywiad. Czy na koniec chcesz coś powiedzieć czytelnikom Epicure Magazine?

Mogę dodać jedynie, aby za wszelką cenę próbowali odnaleźć w życiu spełnienie. Dla mnie burleska to pełnia szczęścia!

Epicure Magazine dziękuje Agencji Shi Communication (http://shicommunication.pl) za umożliwienie przeprowadzenia wywiadu. Zdjęcia: Shi Communication i Łukasz Żelaszkiewicz (cuore.pl)

Jeżeli wino pochodzi z winnicy, to piwo musi pochodzić z piwnicy

Kuchenna sztuka w jednym garnku… Poleca Pot Spot

Dodaj komentarz