close
Deseo Patisserie & Chockolatiere

Deseo Patisserie & Chockolatiere

0udostępnień

Najnowsze dzieło Natalii Sitarskiej i Łukasza Smolińskiego – znanych blogerów kulinarnych, podróżniczych i przedsiębiorców.

Zacznijmy od krótkiego przedstawienia.  

Natalia Sitarska i Łukasz Smoliński.

Z jednej strony blogerzy, autorzy jednego z najpopularniejszych w Polsce blogów podróżniczo-kulinarnych Tasteaway.pl, z drugiej i może przede wszystkim przedsiębiorcy. Wspólnie jesteśmy współwłaścicielami luksusowej cukierni DESEO Patisserie & Chocolaterie specjalizującej się w ciastkach typu petit gateau, tortach i ręcznie robionych czekoladowych pralinach. Dodatkowo Łukasz od 2012 roku jest współwłaścicielem sieci tea labów brytyjskiej marki Bubbleology, specjalizujących się w pochodzącej z Tajwanu buble tea, a Natalia razem ze wspólnikiem prowadzi brainlab – agencję badawczo-strategiczną, zajmującą się badaniami rynku.

Prywatnie rodzice 5 letniego Maksa i 6 tygodniowej Jagody, podróżnicy, smakosze, szczęśliwi ludzie.

Od razu zaznaczę, że nie będziemy rozmawiać o Waszym blogu. Chciałem tę rozmowę poprowadzić w kierunku Waszego najnowszego projektu – DESEO. Dlaczego cukiernia? Dlaczego nie np. steakhouse albo lokal z kuchnia azjatycką, którą przecież uwielbiacie? 

Można powiedzieć, że otwarcie DESEO to zbieg wielu różnych okoliczności. To nie jest tak, że od zawsze marzyło nam się otwarcie cukierni. To nie jest tak, że usilnie szukaliśmy kolejnego pomysłu na biznes, bo 2 firmy, blog i dziecko to naprawdę już sporo zajęć, zwłaszcza, gdy nadal chcesz mieć czas na swoje pasje, podróże i inne przyjemności. Można powiedzieć, że powstanie DESEO to wynik spotkania pewnych osób w pewnym, jak się wydawało, sprzyjającym czasie, a dodatkowo inspiracji tym, co dzieje się w cukiernictwie na świecie, a co u nas, w Polsce, dopiero raczkuje. Dlaczego nie kuchnia azjatycka czy steakhouse? Bo nigdy nie chcieliśmy otwierać restauracji i myślę, że po doświadczeniu z DESEO tym bardziej nie będziemy chcieli.

Jak się robi patiserię Łukasz? Wstałeś rano i przy śniadaniu postanowiliście z Natalią stworzyć DESEO? Byłeś wkurzony, że w Polsce nie możesz zjeść takiego deseru jak np. w Paryżu? 

Byłoby pięknie, gdyby to było takie proste J Fakt, w Polsce w bardzo niewielu miejscach można zjeść deser jak w Paryżu czy Barcelonie. Można powiedzieć, że DESEO to jedno z 3-5 takich miejsc w całym kraju!!! W Paryżu takich cukierni jest kilka w jednej dzielnicy. Po tym, jak postanowiliśmy, że otwieramy cukiernię, ilość pracy, którą trzeba było w nią włożyć była ogromna –  od pomysłu na markę, nazwę, logo, od znalezienia lokalu pod pracownię, remontów, zakupu skomplikowanych sprzętów, urządzenia kawiarni, znalezienia zespołu, opracowania receptur, smaku, wyglądu ciastek. Masa pracy. I co kluczowe: ta praca NIGDY się nie kończy. Zawsze, każdego dnia, jest masa spraw do załatwienia. Jeśli komuś się wydaje, że otwiera cukiernię czy restaurację, a potem ma zespół i tylko spija śmietankę to cóż – pomyłka 😉

Zanim otworzyliście DESEO troszkę pojeździliście w poszukiwaniu inspiracji. Jakie kraje odwiedziliście? Jakie lokale? Który wywarł na Was największe wrażenie? 

Ruszyliśmy do Paryża i Barcelony. To miejsca, w których nowoczesne cukiernictwo ma się świetnie, jest pełno miejsc, które mogą inspirować. Nasi faworyci to na pewno L’Eclair de Genie w Paryżu, czyli eklerki od Christophe’a Adama, jednego z najlepszych cukierników we Francji. Przepięknie wyglądają, wspaniale smakują, a ich różnorodność – zarówno jeśli chodzi o krem, jak i wykończenie zachwyca. Od początku marzyliśmy, by mieć w DESEO eklerki i teraz po kilku miesiącach do nich wracamy. Nie jest to łatwy produkt, bo to deser nawet nie jednodniowy, a poranny – musi być ultraświeży, by ciasto było nadal chrupiące, a krem nie zasychał. Niestety w Polsce rzadko kto trzyma takie standardy. Eklery w stylu francuskim często mają w środku wyschnięty krem, a ciasto rozmoczone od spodu, a na górze wyschnięte. My chcemy iść w stronę najlepszych standardów, właśnie takich jak w Paryżu. W Barcelonie zachwyciła nas La Patisserie Barcelona – to stosunkowo nowe miejsce, ich pastry chef to młody człowiek, a robi niesamowite rzeczy.

Przybliż proszę trochę profil Waszej działalności. DESEO to… cukiernia? Kawiarnia? Sklep z pralinkami? 

DESEO jak sama nazwa wskazuje to Patisserie & Chocolaterie, czyli z jednej strony cukiernia, z drugiej strony sklep z pralinkami. Specjalizujemy się w indywidualnych ciastkach, zwanych z francuskiego petit gateau, robimy również torty od takich małych dla 4-6 osób do wielkich, nawet na 150 osób. Naszym wyróżnikiem na pewno są czekoladowe praliny, ręcznie robione przez naszych cukierników. Jesteśmy też kawiarnią – można do nas przyjść na kawę, herbatę i ciastko i posiedzieć na miejscu.

Miałem okazję obejrzeć DESEO od kuchni. Powiedz proszę, jak powstają te wszystkie cuda. Skąd czerpiecie pomysły, a skąd składniki? 

Pomysły to przede wszystkim dzieło naszych cukierników, na czele z pastry chefem, Arturem Jajecznikiem. On jest autorem pomysłów na nowe ciastka czy smaki tortów, aczkolwiek czasem my też sugerujemy coś od siebie, jakie połączenie fajnie byłoby wprowadzić, ale dalej to już ich dzieło. Razem testujemy nowości zarówno jeśli chodzi o smak, jak i o wygląd. Składniki mamy od sprawdzonych dostawców, pracujemy na najlepszych produktach,  na których pracują również chociażby cukiernie francuskie.

Najlepsze, co udało Wam się do tej pory stworzyć w DESEO to? 

Nie da się znaleźć jednej takiej rzeczy. Każdy smak ma swoich fanów, większość połączeń budzi zachwyty. Na pewno mamy kilka hitów sprzedażowych takich jak mocno czekoladowe Morato czy Azia, łącząca mus z białej czekolady z imbirem i kaffirem i galaretkę mano-marakuja. Wiele osób zachwyca się jesienną Castana z musem kasztanowym i cremeux z pomarańczy albo Cabrą, która łączy kozi ser i gruszkę. Na pewno najodważniejszym połączeniem jest Matcha – mus z zielonej herbaty matcha i galaretka marakuja-kokos-tonka – wykorzystanie matchy w deserach to również trend z Paryża. Z tortów wielu fanów ma Mora, czyli mus z białej czekolady z jeżynami i galaretka z jeżyn na kardamonie.

Bardzo mi się podoba, że tak śmiało łączycie różne smaki, czasami wręcz wydawałoby się kompletnie niepasujące. I wychodzi z tego coś pysznego. Czyja to zasługa? 

Bez dwóch zdań cukierników. Dodatkowo też próbowania wszystkiego i szukania optymalnych połączeń, optymalnej ilości.

Wasze produkty do tanich nie należą. Mówiąc wprost dla większości ludzi są drogie. Ja akurat miałem okazję ich próbować, więc zgadzam się, że cena jest adekwatna do jakości. Jak jednak przekonałbyś kogoś, że warto do Was wejść i zapłacić 17 zł za ciastko? 

Myślę, że wystarczy najpierw zajrzeć do jakiej sieciówki typu Costa Coffee i zobaczyć, ile tam kosztuje ciastko? Zwykle kawałek tortu kosztuje tam 13-16 zł! Czy na tym tle nasze produkty są drogie? Niekoniecznie J Zwłaszcza, że składniki, które stosujemy i praca, którą wkładamy w desery kosztuje znacznie więcej. Myślę, że warto też porównać nasze desery do cen deserów w dobrych restauracjach. Tam ceny zaczynają się od 15 zł za deser, a czasem to nawet 25-30 zł.  Czy nasze ciastka pasowałyby jako deser w dobrej restauracji? Jak najbardziej!

Z trzeciej strony w Paryżu, Barcelonie czy nawet w Budapeszcie takie wyroby zaczynają się od 6 euro, a czasem kosztują i 8 euro za porcję.

Realizujecie także niestandardowe zamówienia. Jeśli zapragnę zjeść pralinę, ciastko albo tort o smaku tatara to mi zrobicie? 

Realizujemy, ale zawsze trzeba pamiętać, że technicznie nie wszystko jest możliwe J Przy niestandardowych zamówieniach potrzebujemy na pewno więcej czasu, a jeśli szykujemy dedykowany smak musimy przeprowadzić próby zarówno smaku, jak i wyglądu. To trwa. A czasem nawet, jeśli chcemy sprostać oczekiwaniom Gości, nie jest to możliwe technicznie, bo np. nie da się stworzyć pralin w określonym kolorze czy zmienić składu ciastka, pozbywając się jednego elementu.

Śledząc Wasz profil na facebooku widziałem, że realizowaliście zamowienia m.in. dla Lexusa czy nc+ czy Quatar Airlines. Ilu takich klientów macie już w swoim portfolio? 

Obecnie całkiem sporo: Lexus, Qatar Airways, DIOR, Channel, La Mania, Mojito, Bank Pekao. Dla AXA Assistance szykowaliśmy ciastka w kolorze ich logo, teraz szykujemy ciastka i torty związane z przeprowadzką SAGE. Robiliśmy czekoladki dla PKP Intercity, dedykowane ciastka dla NEW Balance, torty dla TVN. Trochę tego jest! J Myślę, że wynika to z dwóch rzeczy – z jednej strony jesteśmy elastyczni i nasze wyroby potrafią przekazać wiele przez swój wygląd i kolor, z drugiej strony zarówno ja, jak i Łukaszem przez lata byliśmy związani z rynkiem reklamy i marketingu (ja nadal poniekąd jestem), więc idealnie rozumiemy potrzeby agencji i klientów korporacyjnych.

Oboje z Natalią prowadzicie własne biznesy, poza tym jest jeszcze blog i dwójka dzieci. Jak udaje Wam się połączyć wszystko w tak perfekcyjną całość? 

Duuuuuużo pracy, duuuużo energii i dobra organizacja.

Przyjemność dla Was to…?

Przyjemność to podróż albo rodzinna albo we dwoje, czasem bliska, czasem daleka, w nieznane, przyjemność to dobry obiad w dobrym towarzystwie, to kolacja ze znajomymi, to czas z dziećmi lub czas we dwoje. Przyjemność to też praca, którą kochasz.

NATAliA SITARSKA i ŁUKASZ SMolińSKi

Z jednej strony blogerzy, autorzy jednego z najpopularniejszych w Polsce blogów podróżniczo-kulinarnych Tasteaway.pl, z drugiej, i może przede wszystkim, przedsiębiorcy. Są współwłaścicielami luksusowej cukierni DESEO Patisserie & Chocolaterie, specjalizującej się w ciastkach typu petit gateau, tortach i ręcznie robionych czekoladowych pralinach. Dodatkowo Łukasz od 2012 roku jest współ- właścicielem sieci tea labów brytyjskiej marki Bubbleology, specjalizujących się w pochodzącej z Tajwanu buble tea, a Natalia razem ze wspólnikiem prowadzi brainlab – agencję badawczo-strategiczną, zajmującą się badaniami rynku. Prywatnie rodzice 5-letniego Maksa i kilkutygodniowej Jagody, podróżnicy, smakosze, szczęśliwi ludzie

Wrocław w obiektywie AZT

Budapeszt od kuchni, czyli mangalica, mięsne specjały i tort Dobosza

Dodaj komentarz