close
Najpierw zwariowała Japonia, potem cały świat

Najpierw zwariowała Japonia, potem cały świat

0udostępnień

„Jedzenie powinno zaspokajać głód – nie próżność, sprawiać przyjemność – nie trudność, być doznaniem kulinarnym – nie intelektualnym i dawać okazje do dzielenia się radością posiłku z bliskimi. Niekoniecznie na Facebooku…”
Tessa Capponi-Borawska

Wielokrotnie widząc ludzi uparcie, nawet w mrozie, fotografujących parujące miski pełne wywaru, zastanawiałem się, jak to się stało, że z powodu zdjęcia dania z definicji niewiele różniącego się od innych azjatyckich zup z noodlami, są oni gotowi jeść je później chłodne. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę niesamowicie rozwiniętą kulturę spożywania i przyrządzania posiłków, która dla Japończyków jest jednym z podstawowych budulców tożsamości narodowej, raczej nie ma się czemu dziwić.

Ramen – to japońskie danie składające się z makaronu i wywaru. Jego prekursorem były chińskie lo mein. Ogromny wzrost popularności po drugiej wojnie światowej ramen zawdzięcza tonom taniej mąki pszennej z USA, która zalała japoński rynek (na marginesie – kukurydza w ramenie stała się częstym dodatkiem dzięki sporym jej zapasom przywiezionym przez Amerykanów). Wraz ze wzrostem popularności dania, rosła liczba ramen-ya (ramen barów), a z nią różnorodność rodzajów, wersji i unikatowych metod używanych przez kucharzy. Choć wciąż wiążący się z jedzieniem poza domem, dzięki stosunkowo niskim cenom, ramen stał się potrawą dostępną dla szerokiej części społeczeństwa. Jest to danie streetfoodowe, a często przez warunki i tempo jego wydawania i spożywania, zaliczane do fast food’u. Wreszcie w latach 80. poprzedniego wieku, grupa pionierów skupiła się na tworzeniu kodawari ramen – rzemieślniczych wręcz dań z wysokiej jakości produktów i z naciskiem na szczegóły. Ze wzostem statusów ramen-masterów, w telewizji zaczęły pojawiać się liczne programy na ten temat. Japonia zwariowała na punkcie ramenu…

…a potem zwariował cały świat.

Przeciętny Polak, przynajmniej w niedalekiej przeszłości, za najważniejsze w daniu uważał smak i zapach. Istotna była również jego gramatura. Natomiast sam wygląd miał poboczne znaczenie. Bigos, schabowy, czy pierogi z zasmażką nie ujmują swoim wyglądem. Dla amatorów ich wyraźnego aromatu, kuchnia japońska często może wydać się mdła, niedoprawiona, czasem niesmaczna.

W Japonii do oceny potraw stosuje się spektrum poszerzone o barwę, fakturę oraz estetykę jej podania. Choć w niektórych potrawach np.walory wizualne liczą się bardziej niż sam smak, zazwyczaj znaczenie przywiązuje się do zachowania równowagi między wszystkimi cechami dania. Harmonia, będąca jedną z filarów japońskiej filozofii życiowej, zaznaczana jest również w ułożeniu poszczególnych składników. Kuchnia również ma swoje zen. Japońskie jedzenie ma za zadanie zaspokajać zmysły, być przyjemnością zarówno dla podniebienia, jak i oka. Treść wiąże się z formą. Potrawy nierzadko też symbolizują pory roku lub związane są z wyjątkowymi wydarzeniami. Tak jak np. serowane m.in. podczas Nowego Roku mochi – lekko słodkawe, nadziewane „ciasteczka” z ubitego na jednolitą masę ryżu, które tradycyjnie wyrabia się przy pomocy drewnianych młotów w ostatnią noc roku.

Japończycy sporą uwagę zwracają także na wysiłek włożony w przygotowanie danego posiłku. Docenia się żmudną metodykę wyrobników ramenu, jak i zdobywaną latami precyzję sushi-masterów, ale także posiłki przygotowywane w domowym zaciszu. Taka wyjątkowa świadomość zawdzięczana jest powszechności wiedzy o jedzeniu. Kultura kulinarna pełni niesamowicie ważną rolę w społeczeństwie – kuchnia jako zainteresowanie jest jednym ze wskaźników dobrego wychowania. Mężczyźni praktycznie na równi z kobietami zajmują się gotowaniem jako hobby. Niewiarygodnie popularne są programy kulinarne, których liczba ustępuje, zdaje się, jedynie ilości restauracji i knajpek w Kraju Kwitnącej Wiśni. Oglądając je w towarzystwie miejscowych, nie sposób nie zauważyć, jak strasznie fascynuje ich jedzenie – „Oooo!” czy „Sugoii!!!” (fantastycznie,super) to standard. Wnikliwe rozmowy na tematy bardzo specyficznych produktów, czy potraw zasłyszane mogą być u przedstawicieli wszystkich warstw społecznych, należą do codziennie poruszanych spraw, zupełnie jak pogoda. Widok dwóch budowlańców dyskutujących podczas przerwy o wyższości shio ramenu z jednej z okolicznych rameniarni, która do tare wykorzystuje sól wydobywaną z wód otaczających wyspę Aguni oraz trzy inne rodzaje, nad tymi z innych lokali.

Kuchnia stanowi bardzo ważny element świadomości kulturowej Japonii. Przez mieszkańców tego kraju zazwyczaj traktowana jest bardzo poważnie, a niekiedy wręcz z namaszczeniem. Jednocześnie Japończycy nie stronią od próbowania kulinariów innych krajów i są całkiem otwarci na poznawanie nowych smaków. Obie te cechy szczególnie uwidaczniają się w kontakcie z gaijinami – cudzoziemcami, na przykład podczas wspólnej wizyty w restauracji. Z dumą i anielską cierpliwością potrafią tłumaczyć nie tylko główne zasady etyki panującej przy japońskim stole, ale też bardzo szczegółowe zasady łącznie z ich genezą. Chętnie wyjaśnią, jak poprawnie używać pałeczek, dlaczego nie powinno się nimi dzielić oraz czym grozi wbicie ich w ryż. Bywa, że w takich momentach, przez protekcjonalne traktowanie i obserwowanie z pobłażaniem kroków stawianych przez cudzoziemców w tym orientalnym świecie, przejawia się przekonanie Nihonjinów (Nihonjin – Japończyk) o wyższości własnej kultury nad innymi. Niektóre zwyczaje przybyszów z Zachodu odbierane bywają ze zgrozą, jak zalewanie porcji ryżu sosem sojowym, inne z kolei, jak tendencja do konsumpcji do granic możliwości, spotykają się z kompletnym niezrozumieniem.

Nippon to kraj, w którym jedzenie oznacza smak, aromat, harmonię, wdzięk, przyjemność, celebrację oraz uczucie. Piękny kraj. Kraj pełen zawiłości, reguł, trudności, do których bardzo trudno się przyzwyczaić, a które z biegiem czasu okazują się niczym innym, niż ceną płaconą za owe piękno.

Karol Kiedrowski, 32 lata, obywatel świata. założyciel Akita Ramen. Z wykształcenia manager, z wyboru kucharz, food trucker z powołania. W Japonii spędzil niemal 5 lat. Jest więźniem garów. Hobbystycznie rysuje i maluje. Intersuje się marketingiem w social mediach. Ciekawi go etymologia. Mówi w rożnych językach. Lubi tatuaże, krojenie mięsa i old schoolowy rap.

O Epicure Magazine nr 3

Życie kredką rysowane