close
NI MA JAK… BACZEWSKI
0udostępnień

Zakochałem się. Ten kraj mnie urzeka, dziewczęta uwodzą a kuchnia kusi. Nie mogłem sobie zatem odmówić przy kolejnej wizycie we Lwowie odwiedzin w jednej z najlepszych restauracji w tej części Europy – U Baczewskich przy Szerokiej. Polecają ją wszyscy – i miejscowi i przewodniki turystyczne – a ja składam głęboki pokłon przodkom, którzy markę wymyślili i obecnym właścicielom, którzy ją przepięknie pielęgnują.

20160819_223702

Już od wejścia miejsce różni się od typowych restauracji. Aby usiąść przy stoliku, należy przejść przez sklep, w którym głównym asortymentem jest kilka gatunków wódki Baczewski oraz kilkadziesiąt (!) rodzajów nalewek leżakujących w ogromnych karafkach. Ceny nie są wygórowane, można wybierać spośród najwymyślniejszych kształtów butelek i najróżniejszych zestawów napitków. Zdecydowanie polecam rozpoczęcie wizyty od zakupów, bo po odwiedzinach w restauracji może po prostu zabraknąć sił 😉

20160728_215649 20160728_215718 Lokal jest kilkupoziomowy. Można zacząć od przedwojennych piwnic i doskonale zaopatrzonego baru ze świetnymi  drinkami na bazie Baczewskiego (podawanych w oparach suchego lodu) albo zasiąść w głównej sali, w której prócz fortepianu i klatek z papugami u pułapu znajdziemy bardzo nietypowy żyrandol. Można też udać się na pierwsze piętro, gdzie czeka wspaniałe patio, wprost idealne na letnie wieczory.

20160728_23284720160728_221648_00120160729_10364820160818_23013320160818_230127Cóż zatem spotka nas za drzwiami restauracji? Ano przekonajmy się wspólnie. Choć na potrzeby niniejszego artykułu zaznaczam, że jedynie liznąłem tutejszej kuchni i nawet w kilka wieczorów nie da się przejeść wszystkich pyszności z karty, to jednak nic straconego – tutaj się wraca. Choćby dla widoku sympatycznego pana Oleha, serwującego dania w niespotykany nigdzie sposób.

20160729_104917

Albo dla takich zdradliwych miniaturowych buteleczek z kilkoma rodzajami trunków rodziny Baczewskich, których ceny nie przekraczają sześciu złotych.

20160728_221457

Ja zamiast dań głównych polecam nieprzeliczoną liczbę przekąsek.

20160728_221551 20160728_221611

Na początek – zestaw sznytek na pachnącym, ciemnym wypiekanym na miejscu chlebie (od 2 złotych za sztukę). Do tego idealnie pasują znakomite wędliny na półmisku (wśród nich oczywiście przysmak w postaci słoniny, czyli sało) garnirowane kawiorem.

20160728_222025 20160818_221642 20160818_221644

Nie sposób odmówić sobie także typowego ukraińskiego śledzia z ziemniakami, podanego w wydrążonej butelce Baczewskiego.

20160818_221722

Oczywistością będą również „kiełbaski pana Michała” o obłędnych smakach podane ze świetną konfiturą. Niebo w gębie. Dla odmiany można je popić lokalną wódką Kumpel, równie smaczną co Baczewski, a której 50 gram kosztuje zaledwie 2 złote. Ja próbowałem pieprzówki, chrzanówki i… wielu innych. Ceny przekąsek natomiast nie przekraczają 20 złotych.

Gdyby jednak po przekąskach zostało Wam jeszcze miejsce, to czeka ogromna karta dań głównych. A w niej kolejna niespodzianka. Po takiej restauracji nie spodziewałbym się raczej sztandarowych dań street foodowych. Tymczasem jednym z najfajniejszych okazuje się być Lemburger, czyli hamburger po lwowsku serwowany pomiędzy dwoma plackami ziemniaczanymi (cena 11 złotych).

20160819_221349-1 20160819_221704

Uwierzcie na słowo. Baczewscy to jedna z najlepszych restauracji, w której ostatnio jadłem. Od polskich różni ją wszystko – smak, detale, pomysły na dania, obsługa, sposób powiadamiania kelnerów. A nawet toalety, w których na gości czekają prawdziwe ręczniki… A na tych bardziej zmęczonych ucztowaniem… mała podpórka pod głowę 🙂

20160819_223543

Czy o czymś zapomniałem w tej krótkiej recenzji? No, oczywiście. O legendarnych lwowskich śniadaniach Baczewskiego, gromadzących tłumnie zarówno mieszkańców miasta jak i licznych turystów. W cenie 14 złotych codziennie do 10:30 można zjeść do woli, o ile oczywiście znajdzie się dla Was miejsce, co w weekendy bywa bardzo problematyczne. Atrakcją śniadania jest ogromny wybór przeróżnych dań zimnych, gorących, słodyczy, napojów, a także live cooking przy użyciu przedwojennego pieca…

20160729_102712 20160818_222437 20160819_220449

I oczywiście obowiązkowy kieliszek (albo więcej, jeśli przypadniecie do gustu oficjantom) zimnego Baczewskiego!

Do zobaczenia! I pamiętajcie, Lwów leży tylko 80 kilometrów od polskiej granicy.

Restauracja Baczewskich, Lwów ulica Szeroka 8, tel. +380 98 22 44444

Andrzej „Kaszpir” Kaźmirowski

Fan umiarkowanie szybkiej gastronomii, uzależniony od burgerów i dobrej muzyki. Tropiciel żurku i tatara, nie znosi przebijania kanapek wykałaczkami i czarnych rękawiczek u obsługi. Na hipsterów reaguje jak Marta Seler na mrożonki. Wielbiciel well done i wegańskich kulek mocy. Zawsze jada w WARS-ie. I żyje 🙂

Kentucky to nie tylko burbon i konie. Wizyta w National Corvette Museum

J.A. BACZEWSKI – legendarna polska marka wódki wróciła do kraju po 72 latach na emigracji

Dodaj komentarz