close
Wrocław smakuje od samego rana

Wrocław smakuje od samego rana

0udostępnień

Każdy słyszał w dzieciństwie magiczne: „śniadania to najważniejszy posiłek, bez niego nie wyjdziesz z domu”. Mama, ojciec czy babcia… Powtarzali nam to wszyscy, a my robiliśmy im wszystkim na złość, aby porannego posiłku uniknąć. Po latach przyszło opamiętanie. Leniwe weekendowe śniadanie okazało się wspaniałym odstępstwem od tygodniowej bieganiny i wciągania czegoś na szybko, goniąc do pracy. Kolejny stopień wtajemniczenia, to już jedzenie poza domem, bo cóż może być lepszego po przebudzeniu, niż zjedzenie posiłku, przygotowanego przez kogoś innego.

W poprzednim odcinku przedstawiłem Wam trasę wycieczki śladami wrocławskiego streetfoodu. Niemalże równolegle do boomu na uliczne jedzenie, wzrosło zapotrzebowanie na śniadania, na które szybko odpowiedziały bary i restauracje, wprowadzając do swojej oferty poranne posiłki już od siódmej rano, a niektóre poszły krok dalej i śniadaniowe dania można zjeść przez cały dzień.

Na poranną wycieczkę po Wrocławiu wyruszamy z dala od centrum, bo na ulicy Długosza, gdzie mieści się popularny w mieście Browar Stu Mostów, którym od strony kulinarnej dowodzi totalnie zwariowany na punkcie jakości produktów, uczestnik programu Top Chef Michał Czekajło. Od siódmej w Concepcie Stu Mostów zjecie świetne kanapki z sezonowaną na miejscu wołowiną czy jajkiem w koszulce. Ważnym elementem jest także wypiekane w lokalu pieczywo – można je zjeść na miejscu z przygotowywanymi w rzemieślniczy sposób smarowidłami albo zabrać ze sobą. Dla miłośników mięsa to raj, bo steki serwowane są od samego rana.

W dalszej podróży pomocne powinny być rowery miejskie, których stacja znajduje się obok Conceptu. Spalając kalorie, zrobimy miejsce w żołądku na kolejne posiłki, a będzie ich sporo. Z Psiego Pola ruszamy w stronę rewitalizowanego od kilku lat osiedla Nadodrze. To tutaj, w podwórku pomiędzy kamienicami na ulicy Rydygiera, traficie do Znasz Ich Cafe. Najlepszym wyjściem będzie rozłożenie się na leżaku na dziedzińcu, wzięcie do ręki kawy z wrocławskiej palarni ETNO Cafe i rozkoszowanie się specjalnością lokalu – śniadaniowym rogalem. Rogalem wypiekanym w sąsiedniej piekarni, delikatnie słodkim, najlepiej w kompozycji z wytrawnymi składnikami – kiełbasą, serem gouda i ogórkiem kiszonym. Podobno najprostsze pomysły są najlepsze i te rogale ze Znasz Ich Cafe to potwierdzają.

Na szczęście rogale zbyt mocno nie zapychają, bo na kolejnej stacji zatrzymamy się już po 2-3 minutach jazdy. Restauracja Przystań&Marina to miejsce zgoła odmienne od poprzedniego – eleganckie, położone nad brzegiem Odry, z widocznym z okien gmachem Uniwersytetu Wrocławskiego. Na spokojnie możecie wpadać tu z dzieciakami, które znajdą swój kącik, a Wy będziecie mieć okazję rozkoszować się cudownie podanymi naleśnikami toskańskimi z szynką parmeńską lub wspaniale aromatyczną jajecznicą truflową. Może Przystań to nie miejsca na codzienne śniadania, ale zdecydowanie warto wybrać się tutaj, kiedy w niedzielę wygra z nami lenistwo.

Po tak obfitym posiedzeniu wybieramy się na dłuższą wycieczkę – przez Rynek i ulicę Świdnicką zmierzamy w stronę najwyższego budynku w Polsce. Na drugim piętrze Sky Tower swoje miejsce znalazła śniadaniownia Di Cafe Deli. Mało tego, swoje miejsce na ziemi codziennie znajdują tam setki wrocławian, którzy naprzemiennie zajadają się goframi z boczkiem, jajkiem sadzonym i syropem klonowym (!) czy kanapką z rostbefem. Di to piekarnia i miejsce, w którym zjecie świetne jedzenie w pięknych okolicznościach przyrody, w lokalu urządzonym z wielką starannością od A do Z, z widokiem na ulicę Powstańców Śląskich.

Po dłuższej posiadówce i kolejnej kawie ruszamy z powrotem, do młodszego brata Di. Dinette, to restauracja naprzeciw Opery, w której można spędzić właściwie cały dzień. Pomaga w tym wspaniały wystrój, a przede wszystkim menu – poranne, lunchowe i wieczorne. Śniadania dopracowane są w najmniejszym szczególe, a na specjalną uwagę zasługują kurze serca, foie gras czy odświeżające bliny z  łososiem. To miejsce, którego nigdy nie zapomnicie.

Stąd już tylko krok do położonej w Dzielnicy Czterech Wyznań kawiarni Central Cafe. To miejsce ze zdecydowanie najlepszymi bajglami we Wrocławiu, dostępnymi w kilkunastu odsłonach – od najprostszych z serem czy szynką lub pastą jajeczną, aż po wersję deluxe z pastrami. Taki mały Nowy Jork w centrum stolicy Dolnego Śląska. Z niego wypada przejechać się do ostatniego przystanku podczas naszej porannej wycieczki.

W kontakcie jest miejscem magicznym, bezmięsnym, ale ubóstwianym przez mięsożerców. Klimat stworzony przez właścicielkę i pracujące w kawiarni przy kampusie Politechniki Wrocławskiej dziewczyny sprawia, że lokal przyciąga tłumy. Tłumy, które urzeczone atmosferą nie spieszą się do wyjścia. Zamawiają a to wybitny, najlepszy we Wrocławiu hummus, a to zestaw serów zagrodowych, a to parzoną w alternatywny sposób kawę.

Jeśli dobrze rozpocznie się dzień, jest szansa, że taki będzie już do końca. Hołduję temu twierdzeniu, próbując rozpoczynać dzień w jednym z wymienionych wyżej miejsc, bo jedzenie w nich przygotowywane jest gwarantem dobrego samopoczucia i doskonałych wrażeń smakowych.

Piotr Gładczak – miłośnik jedzenia wszelakiego, najlepiej spożywanego w towarzystwie dobrego piwa rzemieślniczego. Założyciel Wrocławskich Podróży Kulinarnych, przewodnika po wrocławskich barach, restauracjach i food truckach.

Futbol amerykański dla początkujących

Kilka procent planu